strict warning: Declaration of taxonomy_facet::build_root_categories_query() should be compatible with faceted_search_facet::build_root_categories_query() in /home/users/misteopl/public_html/woltuszowa/sites/all/modules/faceted_search/taxonomy_facets.module on line 400.

PostHeaderIcon Kłokoczka i zimowit

Kłokoczka południowaPoświęćmy nieco więcej uwagi kolejnemu skarbowi Wołtuszowej – świętemu krzewowi naszych przodków- Kłokoczce południowej.  Polska nazwa gatunku "kłokoczka" ma związek z językiem prasłowiańskim. Jak pisze Jan Ciecinski „…Wywodzi się ona zapewne od charakterystycznego klekotu nasion w skórzastych torebkach wywoływanego przez podmuchy wiatru. W podobnym brzmieniu funkcjonuje ona we wszystkich językach słowiańskich, w których występuje rdzeń wyrazu "klok" lub "klek"- co oznacza klekotać, grzechotać. W Polsce kłokoczka osiąga północną granicę zasięgu. Od najdawniejszych czasów była rośliną magiczną. Już starożytni Celtowie sadzili ją na grobach i kurhanach swoich zmarłych. Tak samo postępowały plemiona Słowian. Związek omawianego krzewu z grzebaniem zmarłych potwierdza jedna z ludowych nazw kłokoczki w Niemczech, która w wolnym tłumaczeniu oznacza "drzewko śmierci". Wskazuje to, że również plemiona germańskie stosowały kłokoczkę w obrzędach pogrzebowych. Być może, pełniła ona dawniej u tych plemion podobną rolę jak brzoza, która szczególnie często była sadzona na grobach. Kłokoczka znajdowała również zastosowanie w praktykach magicznych i okultyzmie. Przez długi czas była na obszarze słowiańskim i w niektórych krajach germańskich środkiem magicznym. Wierzono, że miała ona bronić przed złymi duchami, demonami, topielcami oraz wampirami. Dlatego też szeroko była wykorzystywana przez egzorcystów. Na Słowacji znany był przesąd, że posiadanie przy sobie liści i korzeni kłokoczki zapobiega czarom i ułatwia rozpoznawanie czarownic. Ciekawy był przesąd, że kwiaty kłokoczki zjednują miłość ukochanego.
          U wielu plemion grzechotki, dzwonki itp. miały ogromne znaczenie w magii i były używane jako amulety lub części strojów. Taką naturalną grzechotkę stanowiły torebki kłokoczki ze znajdującymi się wewnątrz nasionami. W wierzeniach ludu huculskiego moc torebek kłokoczki została przeniesiona na nasiona, oraz gałęzie tego krzewu. Magiczne właściwości krzewu utrwalone jeszcze w czasach przedchrześcijańskich przez plemiona germańskie oraz słowiańskie, przeniknęły w późniejszym okresie do religii katolickiej. Z drewna kłokoczki wykonywano figurki świętych, elementy wyposażenia kościołów i kaplic itp. W Polsce kłokoczka południowa odgrywała dawniej znaczną rolę w licznych zwyczajach i obrzędach ludowych. Na obszarach gdzie krzew ten rósł powszechnie, jego młode pędy wykorzystywano do święcenia w Niedzielę Palmową. Szczególnie zwyczaj ten był kultywowany w okolicach Krakowa. Pędów kłokoczki używano do wiązanek i wianków święconych w Oktawie Bożego Ciała, które później służyły do święcenia pól (rzeszowskie). Ze święconych zdrewniałych pędów wyrabiano krzyżyki, które następnie przybijano nad drzwiami domów (np. koło Dębicy). Krzyżyki zrobione z gałązek kłokoczki wkładanych do palm wielkanocnych wbijano w narożniki pól, co miało je chronić od klęsk żywiołowych i zapewniać większy urodzaj. Wykorzystywano jej pędy i kwiaty do święcenia ziół w święto Matki Boskiej Zielnej. Zwyczaj ten zachował się jeszcze do dziś w niektórych wsiach Beskidu Niskiego.
          Oprócz zastosowania kłokoczki południowej w zwyczajach i obrzędach lud przypisywał jej niekiedy właściwości lecznicze, a nawet konsumpcyjne. W niektórych rejonach (np. na Słowacji), wierzono, że utarte liście dodane do pokarmu zwierząt hodowlanych leczą ich choroby. Krzew ten znalazł również swe miejsce w medycynie ludowej, choć obecnie uważa się, że właściwości leczniczych nie posiada. Tym niemniej dawniej zdarzało się, iż na wsiach polskich nasiona kłokoczki podawano chorym dzieciom, co powodowało bolesne wymioty. W Gruzji z marynowanych pączków i młodych kwiatów blisko spokrewnionej kłokoczki colchidzkiej (S.colchica) przyrządzano potrawę zwaną tam "dżondżoli". Była to potrawa postna, bogata w witaminy, stanowiąca ważny produkt handlowy. Dla zabezpieczenia surowca kłokoczka była tam hodowana, w specjalnie do tego celu zakładanych ogrodach koło świątyń. Drewno kłokoczki wykorzystywano także w celach użytkowych. Ze względu na dużą twardość i wytrzymałość drewna produkowano z niego różne przedmioty jak np. okładki do książek, szpilki do obuwia i figurki szachowe. Na polskiej wsi służyło do wyrobu kijków, którymi ubijano masło.

Z nasion kłokoczki wytłaczano dawniej olej, z uwagi na dużą zawartość w nich tłuszczów i kwasów tłuszczowych. Służyć miał on do oświetlania izb w domostwach ludzi, stosowano go również w medycynie. Nasiona Staphylea pinnata, ze względu na swój kształt i twardość, były również chętnie stosowane do wyrobu ozdób i różańców. Znalazło to swoje odzwierciedlenie w niektórych nazwach ludowych kłokoczki. Na terenie Niemiec nazywano ją "drzewkiem różańcowym". W Polsce znane jest z kolei określenie "kłokoczka paciorkowa", wyrażające zastosowanie jej nasion właśnie na paciorki do naszyjników lub różańców. Zwyczaj ten w Polsce istniał od bardzo dawna i był dość powszechny. Ciekawy zwyczaj praktykowany był przez ludy huculskie na Ukrainie. Z wysuszonych i farbowanych nasion kłokoczki dziewczęta wykonywały naszyjniki i bransolety, które nosiły ubogie kobiety.
Częste wykorzystywanie właściwości kłokoczki przez ludność w zwyczajach i obrzędach religijnych oraz do celów ozdobnych powodowało, że stała się ona krzewem powszechnie uprawianym w ogrodach klasztornych, parkach i przy domostwach wielu miejscowości w Polsce i w innych krajach. Ceniona była zwłaszcza za oryginalne owoce, ładne kwiaty i charakterystyczny kolor kory. Jednak ta popularność kłokoczki była niestety także przyczyną niszczenia jej naturalnych stanowisk. Dzisiaj w Polsce, a także na Słowacji jest gatunkiem chronionym.
 W celu przywrócenia kłokoczki na jej naturalnych siedliskach, Lasy Państwowe „odpaliły” kłokoczkowy program. Leśnicy zaproponowali wprowadzanie krzewu kłokoczki w opuszczonych i wyludnionych, a obecnie rewitalizowanych wioskach w Bieszczadach i Beskidzie Niskim oraz o pielęgnacji tej rośliny, która stanowiłaby symbol powrotu tych miejscowości do życia.
 Hedera helix pełni zaszczytną rolę jedynego przedstawiciela araliowatych w Europie Środkowej. Bluszcz pospolity to pnącze o pędach długości 20-30 m, wspinających się po podporach za pomocą licznych czepnych korzeni przybyszowych. Czapeczka i skórka tych korzeni wydziela lepki śluz, a przyczepione już korzenie ulegają korkowaceniu. Stąd łacińska nazwa naszego bohatera - hedera oznacza umocowanie, siedzenie (gr.), helix pochodzi od greckiego słowa helisseein czyli wić się, owijać. Bluszczowe pędy osiągać mogą znaczne grubości, dochodzące u najstarszych, kilkusetletnich okazów nawet do 2m średnicy! Kształt liści bluszczu zależy od miejsca ich wyrastania - mamy tu do czynienia z klasycznym przykładem heterofilii. Na większości pędów liście są pięcioklapowe, o sercowatej nasadzie i trójkątnych klapach. Na pędach kwitnących liście mają kształt jajowaty, są całobrzegie i zaostrzone. Cechy wspólne obu tych typów liści to ciemnozielony kolor, połyskująca powierzchnia, ustawienie skrętoległe oraz zimotrwałość, dzięki której bluszcz jest cenioną rośliną ozdobną. Niepozorne kwiaty bluszczu rozwijają się jesienią - we wrześniu i październiku, natomiast owoce dojrzewają dopiero wiosną następnego roku. Są to czarno-niebieskie jagody z sinym nalotem, lekko trujące. Karierę zrobił bluszcz jako roślina dywanowa i pokrywowa - na murach, ścianach budynków, w parkach i na cmentarzach. Jego pędy płonne są wybitnie cienioznośne, kwitnące wymagają dużo więcej światła. Lubi wilgotne, próchniczne gleby. Bluszcz hedera Oryginalny gatunek, który w Egipcie był poświęcony bogu słońca - Ozyrysowi, a w Grecji - wesołemu bogu wina – Dionizosowi.
Jesienią na łąkach Wołtuszowej zakwitają fioletowe kwiaty. Podobne z kształtu do krokusów zwiastunów wiosny. W odróżnieniu od nich one witają zimę stąd ich nazwa – Ziemowit.
ZdjęcieZimowit należy do roślin leczniczych. Surowcem zielarskim są nasiona i rzadziej bulwy. Główną leczniczą substancją tej rośliny jest Kolchicyna. Wyizolowana w preparatach używana jest przy reumatyzmie stawowym, skazie moczanowej i nowotworach.
W homeopatii i medycynie ludowej wykopane wiosną bulwy wykorzystuje sie przy dolegliwościach mięśni szyi oraz karku, chorobach stawów pochodzenia reumatycznego oraz o charakterze padaczkowym. Wywar z bulw i kwiatów stosuje się przeciw robakom u dzieci i u bydła. Ziemowit to też roślina trująca. Na pastwiskach omijany jest przez dorosłe bydło i konie. Zwierzęta instynktownie wyczuwają, iż roślina jest trująca i ja omijają zarówno świeżą jak i suszoną w sianie. Natomiast zawarty we wszystkich częściach rośliny alkaloid nie szkodzi owcom i kozom, ale ich mleko po takiej diecie nie nadaje się do spożycia i staje się trujące. Zatrucia zimowitem są ciężkie i tym niebezpieczniejsze, że objawy (pieczenie i swędzenie w gardle i jamie ustnej oraz mdłości) występują dopiero po kilku godzinach. Może wystąpić porażenie ośrodkowego układu nerwowego, obrzęk płuc, niewydolność nerek, a nawet śmierć na skutek niewydolności układów oddechowego czy krążenia. Nie należy pozwalać w jesieni na zrywanie tych kruchych różowych kwiatów, należy wiedzieć że nawet woda w której stoją w wazonie też jest trująca.
Liście, słabo tylko trujące używa się do przyrządzania roztworów do farbowania pisanek na żółto.
Z zimowitem wiązano dawniej różne zabobony:
-noszone bulwy w kieszeni miało zapobiegać bólowi zębów
-zjedzenie roślinny na czczo miało być lekiem na żółtaczkę

W starożytności roślinę nazywano colchicum od krainy u podnóża Kaukazu – Kolchidy. Zgodnie z grecką legendą zimowity zakwitły w tym miejscu globu z czarodziejskiego napoju sławnej Medei, którego kilka kropel upadło na ziemię i przemieniło się w różowo fioletowe kwiaty Ziemowita.