strict warning: Declaration of taxonomy_facet::build_root_categories_query() should be compatible with faceted_search_facet::build_root_categories_query() in /home/users/misteopl/public_html/woltuszowa/sites/all/modules/faceted_search/taxonomy_facets.module on line 400.

PostHeaderIcon Las Rymanowski

Wzrost lesistościOpisane zwierzęta i rośliny to niewielki wycinek z całego bogactwa przyrodniczego łąk i lasów Wołtuszowej. Krajobraz tej doliny był kształtowany ręką człowieka przez blisko 600. Pierwsi osadnicy musieli ją krok po kroku karczować, by stworzyć miejsca pod pola uprawne i pastwiska. Gdzieniegdzie widać jeszcze linie dawnych miedz. Pomimo trudów pracy na roli, dokuczliwego klimatu, mieszkaniec Wołtuszowej nie chciał się wyrzec tego piękna krajobrazu, które wrosło w jego duszę. Dawało radość życia , było źródłem doznań od kolebki po grób. Wyrażało się ono we wszystkich okazjach, od obyczajów po wytwory ludzkich rąk. 

Ciągły brak ziemi doprowadzał do irracjonalnego wylesiania co raz to nowych obszarów. Wojna zastała lasy rymanowskie „okrojone” do obszarów tylko wokół samego uzdrowiska. Presja rolnictwa doprowadzała do zmniejszania powierzchni pokrytej lasami. W wyniku zawieruchy wojennej, łemkowskie wsie opustoszały. Wzięła je znów w swoje objęcia przyroda. Na łąkach pojawiły się dawno nie widziane rośliny. Leśnicy z kolei przeprowadzili wielką akcję sadzenia drzew. I stąd w okolicach Rymanowa Zdroju, na przestrzeni 60 lat zanotowano 100% wzrost powierzchni pokrytych lasem. Najlepiej wzrost lesistości przedstawia rysunek poniżej.  
 
Jaki więc jest rymanowski las? Mamy miejsca gdzie królują ciemnozielone rosły jodły, ale i one dożywają kresu swych dni, część z nich zostanie na zawsze na stokach tych dolin. Inne dostaną nowe życie jako materiał budulcowy domów, meble czy mosty. Ważnym jest to, żeby zachować proporcję pomiędzy tym co zostanie, a tym co zostanie spożytkowane. Jest to zrównoważony rozwój. Na jego straży stoją leśnicy. To oni dbają o to, żeby została zachowana trwałość lasu. Idąc przez las wystarczy popatrzeć, że na miejscu po wycięciu jednego starego drzewa, pojawia się cała gromada młodych drzew. O ile bardziej witalna, zdrowa – walcząca o zdobycie światła dla swojego wzrostu, a w przyszłości zajęcia miejsca swoich przodków. Leśnicy im w tym pomagają, pielęgnują, wykaszają wokół najmłodszych drzewek trawę, usuwają przeszkadzające drzewka, zabezpieczają przed uszkodzeniami od strony saren i jeleni. Proces ten jest długotrwały, często dla jednego fragmentu lasu, prowadzony przez wiele pokoleń leśników. Stąd wynikają nieporozumienia. Ludzie często nie mają cierpliwości. Chcieliby, żeby efekt był widoczny natychmiast – mówią: dawniej to były lasy, a ile w nich było zwierza. Niestety mijają się z prawdą. Przed wojną na terenie Polski nie było ani jednego wolno żyjącego żubra – dzisiaj jest ich na wolności blisko 1000. Zachowały się opisy polowań na jelenie – gdy się jakiś pojawił cała wieś za nim „ganiała”, dzisiaj jest to zwierz wręcz pospolity. 54 % naszego społeczeństwa uważa, że lasów ubywa, a wystarczy spojrzeć na zamieszczoną mapkę.
   
Wzrost lesistości 2Na obszarze blisko 9 tys. ha, blisko 4 tys. ha to las posadzony na gruntach porolnych. Akcja zalesiania gruntów porolnych objęła również Dolinę Wołtuszowej. Są to lasy zwane w leśnej gwarze „przedplonem”. Sadzi się w tym przedplonie najczęściej gatunki pionierskie (takie, które mają najmniejsze wymagania); sosny, modrzewie czasem brzozy, a nawet świerki. I tu podnosi się raban – wszak to monokultury. A leśnicy ze spokojem odpowiadają –TAK. Ale popatrz wszak to przedplon, ma za zadanie przygotować glebę użytkowaną rolniczo (często zagrzybioną, zapędraczoną), pod przyjęcie gatunków drzew bardziej wymagających i właściwych dla tych gór – buków, jodeł, jaworów i dębów. Za pierwszym posadzonym drzewkiem pojawiają się tysiące istnień. Leśnych owadów, grzybów, roślin, bakterii i zwierząt. Właściwie od pierwszego dnia posadzenia przedplonu, jest on przebudowywany. Dzięki pracy poprzednich pokoleń leśnych, dziś możemy zobaczyć sośniny i modrzyny podbudowane bukiem (w części szczytowej doliny), jodłą w części zachodniej i wschodniej. Idąc do cerkwiska idzie się w tunelu, chłodnym i zielonym zbudowanym z koron młodych jodeł.
 
Wart zapamiętania jest widok rozpościerający się w kierunku północnym. Szczególnie jesienią, plamy mieniących się złotem buków, przeplatają się ze strefami ciemnej zieleni jodeł, żółcieni modrzewi, czerwieni jaworów i czereśni, a wszystko to załamywane przez doliny potoków – tworzy ferie barw. Musimy zachować nie tylko ekosystemy, które możemy uznać za naturalne i półnaturalne. Pojawia się też konieczność zachowania przyrodniczego bogactwa terenów, na których stale gospodarują ludzie, czyli terenów rolnych z zadrzewieniami śródpolnymi, miedzami, oczkami wodnymi. Dzięki prowadzonej od niedawna, ekstensywnej gospodarce rolnej, zachowały się najcenniejsze fragmenty łąk. I tak rolnictwo stało się elementem struktur zajmujących się ochroną przyrody. Dzięki temu wiosna w na łąkach położonych w dolinie, swoją specyfikę.
Łąki te mienią się o świtaniu zieleniami, żółciami, a wszystko to ukraszone bielą kwitnącej czereśni, a czasem różami kwiatów jabłoni.  
Zapraszając do buszowania w Dolinie Wołtuszowej, do poznawania przyrody, do chłonięcia tego wszystkiego co nas w tym magicznym miejscu otacza – pamiętajmy – zostawmy ją w takim stanie, by ci którzy po nas przyjdą, nie wstydzili się za nas.