strict warning: Declaration of taxonomy_facet::build_root_categories_query() should be compatible with faceted_search_facet::build_root_categories_query() in /home/users/misteopl/public_html/woltuszowa/sites/all/modules/faceted_search/taxonomy_facets.module on line 400.

PostHeaderIcon Legenda o rymanowskim wietrze

 

Gdy Pan Bóg stworzył świat: niebo, ziemię, rośliny, zwierzęta, stworzył też żywioły: wodę, ogień, wiatr, a nad tym wszystkim słońce co oświetlało całą ziemię. Pomyślał sobie: a niech się między sobą dogadają, gdzie kto kiedy będzie najważniejszy i usunął się na bok, by ludzi zasiedlić na Ziemi i dać im do życia to, co najpotrzebniejsze. Zajęty swoją pracą nawet nie zwrócił uwagi jak zaczęły się między sobą kłócić, to słońce, to wiatr, to woda, każde chciało być ważne i zaistnieć przed drugim. Doszło nawet do tego, że jak Bóg kształtował kontynenty i na całym świecie, zaznaczał rzeki, góry i dobierał zwierzęta do krain, zaczęło na przemian jaśnieć, że oczu nie można było otworzyć, to ciemnieć, że nic widać nie było, to woda zaczęła zalewać wszystko stworzenie, to znów wiatr rozwalał dzieło stworzenia.

WołuszowaPan Bóg rozzłościł  się i zawołał do siebie wszystkie moce na naradę. Sam nieco zmęczony usiadł na tronie, a wokół niego zaczęły gnieździć się żywioły tak, by być jak najbliżej stwórcy. Gdy Pan zobaczył tę walkę między nimi krzyknął raptownie: cicho, spokój, koniec tym kłótniom i swarom między wami. Czy nie możecie się między sobą dogadać i w swoim czasie uszczęśliwiać ludzi na ziemi. Oni wcale dużo do szczęścia nie potrzebują, pomyślcie trochę, czy nie warto się dogadać tak, by raz jedno rządziło, raz drugie, a raz trzecie. Przecież nie może cały czas tylko świecić słońce, czy wiać wiatr czy ogień panoszyć to co stworzyłem. To wszystko kosztuje pracy i wiele zachodu, a wy tak się zachowujecie, jakby to nie było nic warte, a tylko wasza pozycja najważniejsza. Dlatego dam wam szansę na współpracę na ziemi, i tak, jeśli potraficie szanować się, swoimi walorami na przemian uszczęśliwiać ludzi to pozwolę wam współistnieć na całej ziemi w równej sile, nie porozdzielam was, a każde będzie mogło mieć swój czas i swoje miejsce na ziemi. Jeśli jednak wasz spór będzie trwał nadal i walka o prym przyćmi wasz umysł to obiecuję wam, że was rozdzielę i nigdy już nie będziecie w równej sile razem na ziemi, a porozdzielam was wedle swego uznania i swojej woli. Zatem baczcie, aby wasze działania były mądre i odpowiedzialne.

Pan, stwórca nieba i ziemi poszedł dalej kończyć swoje dzieło, kiedy żywioły zostały same zaczęły między sobą licytację, rzekło słońce: przecież jak ja nie będę najważniejsze to poginiecie na tym świecie w ciemności i mroku, nic nie urośnie, żadna roślina nie zazieleni się, będzie wszystkim zimno, a co najważniejsze to ja posadowione jestem najwyżej spośród was to i rządy mi się należą. Woda i wiatr ze zdziwieniem popatrzyły po sobie, bo przecież dogadać się mieli między sobą, a tu słońce ani myśli słuchać swego stwórcy. Zatem woda zabrała głos: ja myślę, że głupie jesteś słońce Wołtuszowabo nie chcesz słuchać stwórcy, a przecież czy ja nie jestem ważna, beze mnie nie ma życia, jeśli nie podleje roślin, nie napoję zwierząt czy ludzi, nie użyźnię ziemi, to twoje świecenie na nic się przyda, tylko na wiwat, a wszyscy martwi podziwiać cię nie będą , bo im już do szczęścia nic potrzeba nie będzie. Cicho bądźcie, rzekł wiatr – kłótnia niczemu nie służy, a na pewno nie naszej zgodzie i mądremu działaniu. Wiem, że słońce jest bardzo ważne, bo bez niego nie ma normalnego życia, jest i dzień i noc i wszystko rozwija się należycie. Wiem, że woda jest niezbędna do funkcjonowania wszystkich organizmów, roślin i zwierząt, wiem, że bez niej człowiek niczego nie dokona a życie obumrze zupełnie. Wiem też, że i moje właściwości mogą się przydać na świecie i ludziom i zwierzętom, bo przecież mogę odświeżać powietrze, nieść przyjemny zapach, zmieniać klimat, urozmaicać ludziom pory roku swoimi podmuchami i niesieniem zmian temperatury. Wtedy i ludzie odpoczną i rośliny, aby po ociepleniu wszystko obudziło się na nowo, czy to nie piękne, czy w tym wszystkim nie moglibyśmy współpracować i nawzajem się uzupełniać? Wiatr zamilkł i bacznie spoglądał na miny słońca i wody, którzy tak jakby zadumali się na chwilę i rozważali słowa wypowiedziane przez wiatr. Jako pierwsza ocknęła się woda: mnie to w zasadzie pasowałoby, tylko muszę mieć dla siebie trochę przestrzeni i choć kilka dni w miesiącu, kiedy będę najważniejsza, a wy mi posłuszni, taki układ mi odpowiada. O co to to nie , odezwało się słońce – najpierw parę dni będziesz ważna a potem tydzień, potem miesiąc i nikt i nic cię wtedy z pozycji lidera nie wyrzuci. Ja też chcę mieć swoje władanie i niezakłóconą pozycję , tak bym mogło niepodzielnie rządzić i chlubić się swoją władzą, bo to musi być piękne. I słońce rozświeciło swoimi promieńmi całe zgromadzenie żywiołów, że i woda i wiatr wycofały się do tyłu i czekały co słońce zamierza zrobić. A ono wyniosło się na sklepienie nieba i ze zdwojoną siłą zaczęło oświecać cały świat, tak, że rośliny zaczęły mdleć, zwierzęta padać a ludzie szukać schronienia. Wtedy jeden z mądrych ludzi na ziemi padł na kolana, wzniósł ręce do góry i zakrzyknął: panie, dałeś nam słońce, daj i wody bo pomrzemy, daj i wiatru niech nas swoim powiewem ostudzi i ochłodzi. Pan, choć zapracowany uspokoił natychmiast słońce, usłyszał wołanie mądrego człowieka i przybył mu na spotkanie. Stanął przed nim i rzekł: czego potrzebujesz człowieku, aby żyć w spokoju i harmonii, w zdrowiu i radości, w zgodzie z naturą i w jej poszanowaniu. WołtuszowaCzłowiek odpowiedział stwórcy: niewiele Panie potrzebuję, trochę urodzajnej ziemi, na której mógłbym pracować i z owoców której mógłbym żyć, trochę górek niewielkich, ale zielonych coby chroniły od nieszczęść i nawałnic, trochę kotliny otwartej z jednej i drugiej strony doliny coby woda mogła nią płynąć i użyźniać i poić stworzenie. Do tego proszę Panie trochę wiatru, który będzie zawsze niósł świeże powietrze, odganiał czarne chmury, wypędzał choroby i przynosił dobrą nowinę. Niech będzie delikatny, nie gwałtowny, taki o którym mówić będą i dawać go za wzór dla innych stron. Panie nic więcej nie chcemy, o to pokornie prosimy i wiedz, że będziemy ci posłuszni w służbie po wsze czasy. Pan zadziwił się mądrością i pokorną prośbą człowieka, pochylił się nad nim i ciepło rzekł. Dobrym człowiekiem jesteś, mądrym, a to wiedz, że twoja prośba zostanie wysłuchana i spełniona z radością. Tylko powiedz mi gdzie ty mieszkasz i kim jesteś, abym to właśnie twoją ziemię napełnił darami, o które prosiłeś i w twoje serce wlał otuchę spokojnego i błogiego życia. Człowiek dźwignąwszy nieco głowę, rozglądnął się dokoła i spytał sam siebie: kiem ja jestem? Pola widzę – kiem jestem, pola widzę, kiem jestem..., wyjdzie, że jestem Polakiem. Panie, moja odpowiedź, Polakiem jestem i tu chcę mieszkać i ciebie sławić po wieczne czasy. Wtedy Pan Bóg wstał ze swojego tronu i rzekł dostojnie: twoja prośba jest radością dla mnie, ale zanim ją spełnię, muszę zrobić porządek ze słońcem, wodą i wiatrem, które słuchać mnie nie chcą i ustawić je tak, by każde miało swoje miejsce na ziemi i nie wchodziło sobie w drogę. I wstał Pan Bóg na wysokości i rzekł do słońca: skoroś nie potrafiło się porozumieć z wodą i wiatrem , zatem wysyłam cię daleko stąd, na przestrzenie niebieskie, gdzie świecić będziesz dla ludzi, roślin i zwierząt, ale twoją zachłanność pokonają i woda swoją przybraną formą deszczową i wiatr pędzący czarne, nieprzeniknione chmury, gdzie w ich obecności nauczysz się pokory i wyrozumiałości. Ty zaś wodo dostaniesz wszystkie głębie i nierówności na ziemi do zapełnienia, tak by mogły w tobie mieszkać różne stworzenia w tobie mające upodobanie, ale twoją chełpliwość i zachłanność pokonywać będzie słońce odparowując nadmiar wód i wiatr osuszając z ciebie zawilgoconą ziemię. Ty zaś wietrze, ponieważ byłeś najbardziej ugodowy spośród żywiołów dostęp będziesz miał wszędzie na całej ziemi, możesz ją przenikać, nawiedzać o każdej porze i staraj się nikomu nie robić krzywdy, chyba, że wejdziesz w kWołtuszowaonflikt znowu ze słońcem czy wodą, to wtedy znów ja będę musiał wkraczać między was, ale wiedz, że to na was wtedy spadnie odpowiedzialność za to, co zrobicie niedobrego dla mieszkańców ziemi – ludzi. Mam ja jednak do ciebie wietrze szczególną prośbę, człowiek o imieniu Polak prosił mnie, aby twój wiatr był dla niego dobrym zwiastunem niosącym zdrowie i nadzieję, świeżość i błogość, a jego kraina kotliną rozpromienioną słońcem i szumem wody ujarzmionym w kotlinie pośród niewielkich gór. Dogadaj się zatem wietrze ze słońcem i wodą, a obiecuję ci za to, że i ja tam często gościć będę, aby dobrze się poczuć i swoje spracowane członki ukoić i wodą i słońcem i delikatnym powiewem wiatru. I stało się jak chciał Pan. Słońce zamieszkało na wyżynach niebieskich, wody spłynęły do mórz, jezior i rzek, a wiatr rozpoczął wędrówkę po całym świecie, niosąc świeżość i orzeźwienie.

Najcudowniej jednak współpraca tychże żywiołów układała się na Polskiej ziemi, gdzie i słońce i woda i wiatr na przemian porcjowały siebie tej ziemi, tak, że nigdy nie brakowało tam jadła, wody, świeżego powietrza, a na twarzach zadowolonych ludzi gościł uśmiech i radość. Szczególnym zaś miejscem w tej polskiej ziemi była kotlina otwarta od południa i od północy, z górkami po bokach i rzeczką płynącą pośrodku spokojnie, a ludźmi gościnnymi i życzliwymi i sobie nawzajem i wszystkim gościom co do nich przyjeżdżali, a największy skarbem tejże ziemi był błogi odwieczny wiatr, który niósł i spokój i zdrowie i nadzieję cudowną i najpiękniejsze rymy na świecie, bo to przecież rymanowski wiatr, a taki jest tylko jeden.